02:58

CZY WARTO PODEJMOWAĆ RYZYKO?




Zmiany w życiu przychodzą z trudem. Często wydaje nam się, że nawet najgorsza rzeczywistość w której tkwimy jest lepsza od tego, co może dać nam otwarcie nowego nieznanego etapu. Skok na głęboką wodę, w wielu przypadkach, to ryzyko i utrata bezpiecznego gruntu zdobywanego przez lata. Niejednokrotnie wiąże się z tym stres, wyrzuty sumienia oraz ogrom uczuć ciężkich do sklasyfikowania. 

Czym kierują się ludzie, którzy podejmują ryzykowne decyzje nie wiedząc jakie będą ich konsekwencje?

Ci którzy podejmują ryzyko z czasem przekonują się jakie konsekwencje niesie ze sobą próba zmiany swojego życia. Ryzykują tyle samo, co tracą, nie wiedzą czy nowe, jest warte zachodu.

Taka niewiadoma niesie ze sobą dreszczyk emocji, wielu ludzi zrobi wszystko, by móc to poczuć, bo bez adrenaliny nie potrafią żyć. Jest też grono ludzi, którzy się tego bardzo boją i za nic w świecie nie podejmą się czegoś szalonego, bo wolą swoje spokojne życie bez większych ekscesów. Ci drudzy zazwyczaj nic nie osiągają, bo jeśli chce się coś zmienić, w coś zainwestować to trzeba z ryzykiem się oswoić, a z tym wiążą się nerwy i niejednokrotnie duże dawki stresu.

Ludzie sukcesu muszą z ryzykiem żyć jak z bratem, większość podejmowanych przez nich decyzji to opieranie się na intuicji, często nie wiedzą, a nawet nie są w stanie przewidzieć konsekwencji. Mają w głowie to, że jeśli coś nie wypali, będą musieli poradzić sobie z daną sytuacją i wziąć na klatę, to co przyniosą skutki decyzji.

A co w sytuacji, kiedy w związku dochodzi do zdrady i trzeba zostawić za sobą stare życie i rozpocząć nowe?

Nigdy nie odważę się skrytykować osób, które wybaczają zdrady i zostają przy dawnym życiu. Nigdy nie wiadomo co może przynieść los i w jakiej sytuacji człowiek sam może się znaleźć. Staram się zrozumieć ludzi, że boją się porzuc stare życie, bo wiąże się to często z utratą pieniędzy, domu na który się harowało jak wół i rodziny. Nie są to łatwe decyzje, sama mam kilkoro znajomych z pracy, którzy nie podjęli takiego ryzyka i tkwią w związkach próbując je naprawić. Czy są szczęśliwi? Na zewnętrzym obrazku tak, a w środku nikt nie wie.

Natomiast cenię ludzi, którzy potrafią zebrać wszystkie swoje siły i odejść, mimo wielkiej niewiadomej. Trzeba mieć jaja, żeby odseparować to co, unieszczęśliwia i zacząć szukać siebie na nowo i nowych perspektyw. Tak samo jest w sytuacjach, kiedy związek, małżeństwo okazuję się po wielu próbach naprawy totalnym niewypałem. W takim wypadku zmiana życia niejednokrotnie wychodzi na dobre.

Trzeba pamiętać, że podejmując decyzję o zmianach zawsze coś zyskujemy, albo szczęście, albo wiedzę w zależności od powodzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 kobiecywymiar.pl , Blogger