11:59

#CIĄŻOWA ZMORA - GDY ZŁAPIE SKURCZ MIĘŚNI


Kładąc się spać masz nadzieję, że tym razem choć na chwilę zmrużysz i tak już opuchnięte oczy z niewyspania jak po ugryzieniu komara. Starasz się nie myśleć, że ta noc również może skończyć się liczeniem grubiutkich, przeżartych baranków. Pełna optymizmu naciągasz kołdrę pod samą brodę i starasz się odpłynąć w objęcia (jak mu było?) Orfeusza. Udaje się! Sny są zwariowane, bo jakie mogą być w ciąży. Najpierw goni cie dinozaur w dziecięcych skarpetkach, później znajdujesz się na bezludnej wyspie, która okazuje się wyspą pełną truskawek, następnie przenosisz się i urządzasz pokoik twojego przyszłego maleństwa, aż tu nagle duuup!

Budzisz się w tempie odrzutowca, nie wiesz co się dzieje, bo paraliżuje cie ból nie do zniesienia. Najpierw myślisz, że trzeba już na porodówkę, jednak szybko orientujesz się co się święci i na pół przytomnie walczysz z nogą w której ulokował się diabelski skurcz. Masujesz, masujesz, masujesz i jeszcze raz masujesz i nic dalej gula wielkości pomarańczy utkwiona w twojej łydce. Dalej masujesz, bo inny sposób w środku nocy nie przychodzi ci do głowy. Po jakiś pięciu minutach zaczynasz odczuwać ulgę, ból ustępuję, a ty czujesz się jak zdobywca złotego medalu na Olimpiadzie. W końcu order możesz sobie przydzielić, bo dzielnie walczyłaś z ciążową zmorą.

Teraz chcesz znów położyć się spać, ale najpierw rytualnie podążasz do toalety kulejąc jak po nieudanym treningu na siłowni. Akcja pobudka byłaby zapomniana, gdyby na drugi dzień nie było zakwasów i kulejącej ciężarnej, która i tak już ma koordynację kaczki dziwaczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 kobiecywymiar.pl , Blogger