02:25

JEŚĆ, JEŚĆ, JEŚĆ - O NIEZROZUMIAŁYCH CIĄŻOWYCH ZACHCIANKACH


Test ciążowy pokazuje dwie kreski. Skaczesz z radości, energia cie rozpiera, bo jeszcze nie czujesz nic z tego stanu prócz euforii, która cie ogarnia. Mija kilka tygodni zaczynasz powoli wszystkich informować o tym, że spodziewacie się dzidziusia, a rok w którym  przyjdzie na świat będzie najbardziej wyjątkowych rokiem w twoim życiu. I to nie tylko dlatego, że za 9 miesięcy będziesz całować najsłodsze stópki świata, ale też dla kilku innych rzeczy o których nie masz zielonego pojęcia, bo to twoja pierwsza ciąża.

Jesteś nieświadoma...

Wybija trzeci miesiąc, budzisz się w nocy, patrzysz na zegarek 2:15. Zaczynasz się dziwnie czuć i to nie chodzi o mdłości, którymi tak cie straszono. Czegoś ci się chce, ale czego? Idziesz do lodówki, otwierasz na oścież i już wiesz co sprawiło twoją pobudkę - sok pomarańczowy! Cieszysz się jak przedszkolak na placu zabaw, momentem, kiedy duszkiem możesz opróżnić pół kartonu na raz. W domu cisza, więc słychać tylko Twoje gul, gul, gul. Od tej pory nie rozstajesz się z pomarańczami przez najbliższe dwa miesiące. Nosisz wszystko co cytrusowe wszędzie ze sobą, a w sklepie pierwszy produkt jaki wkładasz do koszyka to właśnie cytrusowe szczęście. W sumie to cały koszyk mógłby być zdominowany przez cytryny, pomarańcze, grejpfruty i soki, którymi się teraz poisz przez cały dzień i noc. A gdy zabraknie zachcianki w domu ogarnia cie panika rodem ze studiów, kiedy nie dało się wyciągnąć ściągi na egzaminie. Jesteś pewna, że już nic cie nie zaskoczy i całą ciąże będziesz przygotowana z zapasami.

Aż tu nagle wybija piąty miesiąc, miska w której znajdują się pomarańcze nie opróżnia się od tygodnia, a połowę owoców musiałaś wyrzucić do kosza, bo zaczęły żyć już własnym życiem. Zastanawiasz się co się z tobą dzieję i jesteś zaskoczona, że tym razem masz ochotę na jabłka. Nie masz ich w domu, a zegarek pokazuje 22:30, dobrze że na ulicy masz sklepy całodobowe, więc posyłasz nie ciężarnych domowników na zakupy. I tak przez najbliższe dwa miesiące bujasz się po mieście z siatką jabłek, które całkowicie zawładnęły twoim światem.

Myślisz, że to koniec zachcianek na tą ciążę, o nie kochana nie może to tak łatwo się skończyć. Kolejna to już w ogóle jakaś abstrakcja. Dobrze, że gumy do żucia masz zawsze w torebce, bo to o nie tym razem chodzi. Nie potrafisz ogarnąć dlaczego mięta zawładnęła twoim smakiem, węchem i całym umysłem. Dajesz radę, bo już jesteś zaprawiona w bojach i wiesz, że jeśli danej zachcianki nie będziesz mieć przy sobie to cały dzień masz z głowy, a razem z Tobą reszta domowników, którzy nie ogarniają tego, co czuje ciężarna w takim momencie. Dobrze, że kobiety z twojego otoczenia mające już ten etap za sobą są przygotowane na zmiany w twoim żywieniu i chętnie podsuwają Ci to, na co akurat masz ochotę.

Wszystko z tymi zachciankami byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ilości spożywanych produktów z czasem przewyższają zapotrzebowanie rodziny na cały tydzień. Wszyscy muszą ci wybaczyć, że ostatnie jabłko jakie złapali do ręki, niestety będą musieli oddać tobie.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 kobiecywymiar.pl , Blogger